środa, 7 czerwca 2023

Helena Petrovna Blavatsky, Helena Bławatska (1831 – 1891) to rosyjska mistyczka, współzałożycielka Towarzystwa Teozoficznego, czołowy teoretyk teozofii, dziś określana jako matka ruchów New Age. Swoje poglądy teozoficzne zawarła w książce  Isis Unveiled. Twierdziła, że doktryny, które głosi, nie są jej własne, ale otrzymała je od bractwa tajemniczych duchowych adeptów, którzy mieszkają w różnych częściach świata. Sposobem, w jaki to następowało, były samoistnie pojawiające się kartki z odręcznie napisanymi tekstami. W tym miejscu warto przypomnieć, że nauki Księgi Urantii początkowo były przekazywane poprzez tzw. śpiący podmiot, a od 1925 roku właśnie poprzez pojawiające się tajemniczo odręcznie napisane teksty na kartkach papieru. (Te rękopisy zostały zniszczone, nie można było ich zbadać grafologicznie ani sprawdzić ich zgodności z wydrukowaną wersją KU.)

Bławatska, podobnie jak KU, uważała, że najlepsza rasą jest rasa biała, a najgorszą czarna (Afrykanie i australijscy Aborygeni). Kolejną kwestią, która łączy ją z Księgą Urantii to wywody na temat ras. Oczywiście są tu duże różnice, ale oprócz idei ras podstawowych jest jeszcze jeden zasadniczy wspólny wątek: ulepszacze rasy. Wikipedia tak opisuje poglądy Bławatskiej:

Bławatska opowiadała się za ideą „ras podstawowych”, z których każda była podzielona na siedem ras podrzędnych. W kosmogonii Bławatskiej, pierwsza Rasa Podstawowa została stworzona z czystego ducha i żyła na kontynencie znanym jako „Niezniszczalna Święta Ziemia”. Druga Rasa Podstawowa, znana jako Hyperborejczycy, również została stworzona z czystego ducha i żyła na ziemi w pobliżu Bieguna Północnego, która wtedy miała łagodny klimat. Trzeci mieszkał na kontynencie Lemuria , który według Blavatsky przetrwał do dziś jako Australia i Rapa Nui. Bławatska twierdziła, że podczas czwartego okrążenia Ziemi wyższe istoty zstąpiły na planetę, wraz z rozwojem początków ludzkich ciał fizycznych i rozdzieleniem się płci. W tym momencie pojawiła się czwarta Rasa Podstawowa, żyjąca na kontynencie Atlantyda ; mieli ciała fizyczne, ale także moce psychiczne i zaawansowaną technologii.

Zwolennicy Księgi Urantii często argumentują, że KU jest tak dziwna, że nie można było tego wymyślić, musiało to zostać objawione. Nikt nie byłby na tyle głupi, żeby wymyślić tak nieprawdopodobne historie, bo nikt by w to nie uwierzył. Chyba sami nie zauważają, że są najlepszym przykładem zaprzeczenia takiej tezie. Także przykład nauk Bławatskiej pokazuje, że jak najbardziej było możliwe wymyślenie czegoś podobnego oraz uwierzenie w to wielu ludzi, bo to się stało.

Powie ktoś, że Bławatska też miała objawienia (czy jakkolwiek inaczej to nazwiemy) tylko że niedoskonałe albo były to opętania. Tak się jednak składa, że Bławatską wielokrotnie przyłapano na oszustwach, w tym związanych z kartkami, które rzekomo napisały pozaziemskie istoty duchowe, tak więc jak najbardziej może być przykładem tego wszystkiego, o czym napisałem.

Nasza bohaterka w 1884 roku była oskarżona przez indyjską prasę o oszustwa związane ze zjawiskami spirytualistycznymi. W 1885 Londyńskie Towarzystwo Badań Psychicznych o przeprowadzonym śledztwie uznał ją za oszustkę. Jej biografowie twierdzą, że niektóre z jej zagranicznych podróży zostały przez nią zmyślone i w tym czasie była w Europie. Także jej twierdzenia o tym, że jest medium spirytystycznym uważano za oszustwa. Dodatkowo zarzucano jej plagiatowanie cudzych tekstów (podobnie jak Sadlerowi).


Źródło:
https://en.wikipedia.org/wiki/Helena_Blavatsky


Kolejne niezgodności KU z nauką


Temperatura jądra Ziemi

Już wcześniej pisałem o „proroctwie” dotyczącym temperatury jądra Ziemi, ale jakoś mi umknęło, że Księga Urantii podaje temperaturę na powierzchni Słońca, do której porównuje tę temperaturę.

KU:

Temperatura Ziemi wzrasta od powierzchni w głąb, aż w centrum jest nieco wyższa od powierzchniowej temperatury Słońca”. 58:5.1
Temperatura na powierzchni Słońca wynosi około 5500 stopni, więc niby wszystko się zgadza. Z jednym ale. Sprawdźmy jaka według KU jest temperatura na powierzchni Słońca:


41:6.7 (462.5) Należy przypomnieć, że analizy spektralne pokazują jedynie skład powierzchni słonecznej. Na przykład, widmo słoneczne wykazuje wiele linii żelaza, ale żelazo nie jest głównym pierwiastkiem Słońca. Za zjawisko to odpowiedzialna jest obecna temperatura powierzchni słonecznej, wynosząca około 3300 stopni; jest to temperatura wyjątkowo sprzyjająca rejestracji widma żelaza.

Jak widać nieprawdą jest, ze KU podaje prawidłową temperaturę jądra Ziemi, a do tego podaje błędną temperaturę powierzchni Słońca.

 

Superkontynent

O tym też już wcześniej pisałem, ale za mało, zbyt ogólnie. Po pierwsze koncepcja zawarta w KU ewidentnie nawiązuje do koncepcji Alfreda Wegenera z 1912 roku rozwijanej później przez innych badaczy. Zwolennicy KU twierdzą, że KU wyprzedziła swoje czasy, bo prawidłowo datuje powstanie superkontynentu i uznaje hipotezę, którą wówczas odrzucano. Po pierwsze nie wszyscy odrzucali tę hipotezę, a po drugie to nie ma znaczenia, bo dla autorów KU najwyraźniej nie miało znaczenia, czy hipoteza była odrzucana, czy nie skoro mamy w niej jedne jak i drugie, do tego także takie hipotezy, których nie odrzucano, a które okazały się błędne. Po prostu autorzy KU zamieścili w swojej księdze te naukowe przekonania, które uważali za słuszne.

Wracając do superkontynentu, to należy zauważyć kilka rzeczy. Wędrówki kontynentów są cykliczne (zderzają się i rozpadają), KU o tym nie informuje, przedstawia sprawę tak, jakby superkontynent zdarzył się raz i wtedy powstały z niego znane dziś kontynenty. Według współczesnej wiedzy najstarszy superkontynent Kolumbia uformował się około 2 miliardów lat temu; Rodinia 1,3 mld, a zaczęła się rozpadać 825 mln lat temu; Pangea 300 mln lat temu. Nie tak sprawę przedstawia KU. Według niej „650.000.000 lat temu miało miejsce dalsze rozdzielanie się mas lądowych a w konsekwencji dalszy rozwój mórz kontynentalnych" - tu nie ma mowy o innym niż ten pierwszy superkontynent, tylko o jego dalszym rozpadzie, a według nauki Rodina to inny superkontynent niż pierwszy jaki był. Według nauki pierwszy się rozpadł po czym kontynenty na nowo się skupiły w Rodinę. KU najwyraźniej nic nie wie o takim procesie. Datowanie się nie zgadza, bo w KU jest 650 mln lat temu, a według nauki Rodina uformowała się 1,3 – 0,9 mld lat temu, a rozpadać zaczęła 825 mln lat temu.

Podsumowując: nie dość, że autorzy KU najwyraźniej inspirowali się znanymi hipotezami, to jeszcze przedstawili hipotezę błędną z dzisiejszego punktu widzenia albo, inaczej mówiąc, zgodną pozornie na jakimś jej wycinku.

 

Najpowszechniejszy pierwiastek we Wszechświecie

Według współczesnej nauki najpowszechniejszym pierwiastkiem we Wszechświecie jest wodór, natomiast według Księgi Urantii wapń.

 

Niektóre kwestie kosmologii Urantii i jej niezgodności ze współczesną nauką zostały omówione na stronie

https://ruminations.blog/2021/04/04/problems-with-the-cosmology-and-astronomy-of-the-urantia-book/

Są to omówienia dość dokładne. Nie znam si ę na tym za dobrze (mogę ocenić jedynie niektóre z kwestii tam poruszonych), ale wygląda mi to na porządną robotę. Tematy, które zostały tam poruszone, to:

STAN STABILNY kontra WIELKI WYBUCH

KSZTAŁT WSZECHŚWIATA

PROBLEM Z GRAWITACJĄ HAWONY

ODDYCHANIE PRZESTRZENI

OBRÓT WSZECHŚWIATA

CIEMNA MATERIA I CIEMNA ENERGIA

ASTRONOMIA

UWAGA O WIELKIM ATRAKTORZE

BRAKUJĄCY SUPERWSZECHŚWIAT?

 

Źródła:

 

https://www.urantia.org/pl/ksiega-urantii/przekaz-41-fizyczne-aspekty-wszechswiata-lokalnego

https://en.wikipedia.org/wiki/Alfred_Wegener

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kolumbia_

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wod%C3%B3r

https://ruminations.blog/2021/04/04/problems-with-the-cosmology-and-astronomy-of-the-urantia-book/


niedziela, 4 czerwca 2023

Metoda wagi

 

    Metoda wagi polega na tym, że na jednej szali kładziemy argumenty za jakąś tezą, a na drugiej przeciwko niej. Argumenty mogą mieć różną wartość, wagę; być mniej albo bardziej znaczące oraz lepiej albo gorzej uzasadnione. Na przykład za silny argument, dobrze uzasadniony uważa się tzw. dowody naukowe, a za słaby hipotezę, za którą stoją słabe przesłanki, w związku z czym hipoteza albo jest odrzucana, albo traktowana jedynie jako możliwość. Metodą wagi nie da się czegoś udowodnić, a jedynie ustalić większe prawdopodobieństwo (w sensie potocznym) zajścia danego zdarzenia, a mniejsze wyjaśnienia alternatywnego. Po tym krótkim wprowadzeniu przejdę do czynów, czyli zacznę kłaść odważniki na szalach wagi.

    Sprawa pierwsza, czyli sama idea, że Księga Urantii została objawiona i to w sposób, w jaki to przedstawił Sadler, czyli poprzez tzw. śpiący podmiot. Każdy przyzna, że jest to podejrzane, bo niespotykane. Trudno nam w to uwierzyć , bo jest to sprzeczne z naszym doświadczeniem i wiedzą o świecie. Więc mimo to, że teoretycznie mogło się zdarzyć (to, że wcześniej coś się nie zdarzyło nie oznacza, że w ogóle nie może/mogło się zdarzyć.) kładziemy mały odważnik na szali „Nie dla KU”. Zwłaszcza, że istoty tak inteligentne i obdarzone takimi możliwościami, jak się je przedstawia w KU, mogłyby swoje przesłanie przekazać ludziom w sposób o wiele bardziej wiarygodny.

    Sprawa druga, śpiący podmiot i przesłanie duchowe od istot pozaziemskich. Jak pisałem w jednym z wcześniejszych postów jest to wtórne, już wcześniej inni twierdzili podobnie jak autorzy KU, że istoty pozaziemskie przekazują informacje jakiemuś człowiekowi w czasie jego snu. Znowu mały odważnik na szalę „Nie dla KU”.

    Sprawa trzecia, czyli zniszczenie wszystkich dokumentów związanych z powstaniem KU. Ewidentnie Sadler miał coś do ukrycia. Ktoś, kto nie boi się weryfikacji jego twierdzeń, nie niszczy dokumentów, w tym tekstów pisanych ręcznie, więc mogących zostać sprawdzonymi przez grafologa. Kolejny mały odważnik na szali „Nie dla KU”.

    Sprawa czwarta, twierdzenia dotyczące dziedzin, którymi zajmuje się nauka (astronomia, archeologia itp.). W bardzo wielu kwestiach KU nie zgadza się ze współczesną nauką (a nawet z tym, co większość naukowców głosiła w czasach jej powstawania). W tym momencie moglibyśmy położyć na naszej szali bardzo wiele odważników, ja proponuję położyć jeden duży. Duży, bo jest to kwestia bardzo  istotna. Skoro zgodność z nauką ma świadczyć na korzyść KU, to niezgodność musi świadczyć przeciwko niej. Teoretycznie może być tak, że naukowcy się mylą, KU ma rację. Przyjmując taki punkt widzenia zastosuje się jednak podwójne kryteria, bo gdy KU zgadza się z nauką, to nauka jest w porządku, a gdy się nie zgadza, to nauka jest niewiarygodna. Gdybyśmy mieli coś pewnego, co by przemawiało na korzyść tezy, że KU została objawiona przez istoty obdarzone wiedzą nieporównywalną z naszą, to co innego, mielibyśmy uzasadniony powód, żeby brać coś takiego pod uwagę, ale niczego takiego nie mamy, a wprost przeciwnie, jak dotąd wszystko przemawia przeciwko takiej tezie.

    Sprawa piąta, zgodność poglądów przedstawionych w KU z poglądami Sadlera i domniemanego podmiotu śpiącego. Oczywiście to niczego nie dowodzi, ale jest podejrzane. Dziwnym trafem na przykład rasistowskie i eugeniczne  poglądy Sadlera i domniemanego podmiotu śpiącego są zbieżne z poglądami przedstawionymi w KU. Żeby uniknąć takich zarzutów, które przecież czynią KU mało wiarygodną, wystarczyło przesłać objawienie bez pośrednictwa jakiejkolwiek osoby. Wygląda na to, że objawiającym na tym nie zależało, co trudno wytłumaczyć. Bardziej wiarygodne jest wyjaśnienie, że KU ma ziemskich autorów, którzy chcieli swoim poglądom dodać pozaziemskiego autorytetu. Mały odważnik na szalę „Nie dla KU”.

    Sprawa szósta, być może najistotniejsza: KU zawiera stwierdzenia naukowe, które były uważane za słuszne w czasach jej powstawania, a dziś są uważane za błędne. To zdecydowanie przemawia (nie udowadnia, ale przemawia!) za tezą o ziemskim pochodzeniu księgi. Duży odważnik na szalę „Nie dla KU”.

    Sprawa siódma, wykorzystanie źródeł ziemskich w KU aż do jawnych plagiatów, co wykazali badacze księgi . Zwolennicy KU twierdzą, że to celowy zabieg objawiających. Według mnie to zabieg nie tylko zbyteczny, ale też powodujący, że teza o pozaziemskim pochodzeniu staje się co najmniej podejrzana. Nie było powodów, żeby objawiający swój przekaz ubierali w istniejące już teksty; z powodzeniem można to było zrobić z pomocą własnych, oryginalnych stwierdzeń. Kolejny mały odważnik na szali „Nie dla KU”.

    Sprawa ósma, tzw. proroctwa/przepowiednie naukowe. Zwolennicy KU twierdzą, że zawiera ona treści nieznane nauce w czasach jej powstawania, a dziś udowodnione przez naukowców. Prawda jest taka, że w niektórych przypadkach była to wiedza znana w czasach powstawania KU, co łatwo sprawdzić, w innych trudno mówić o udowodnieniu, jak na przykład w kwestii pojawienia się u naszych przodków umiejętności rozpalania ognia, bo zdania naukowców są podzielone, a w innych apologeci KU nie przedstawiają wystarczających dowodów na to, że faktycznie była to wiedza nieznana w czasach KU (np. zaludnienie Anglii), więc nie ma wystarczających podstaw do twierdzenia, że to proroctwo/przepowiednia.  Wiele z tzw. proroctw jest mieszanką prawdy i fałszu, przy czym fałsz (niezgodność z nauką ) jest dużego kalibru, więc pomimo jakiejś zgodności (załóżmy, że jest, chociaż czasami jest pozorna) , to całość jako proroctwo należałoby odrzucić i odważnik postawić na szali „Nie dla KU”. Zróbmy jednak inaczej i w takim przypadku postawmy mały odważnik na szali „Tak dla KU” oraz mały na szali „Nie dla KU” (bo jednocześnie jest też niezgodność z nauką .)

Trzeba tu też przypomnieć (przypomnieć, bo już wcześniej o tym pisałem), że wielokrotnie najpierw pojawiały się hipotezy mające małe podstawy, a z czasem przybywało dowodów na ich poparcie i stawały się powszechnie uznanymi teoriami naukowymi. Pytanie retoryczne: czy z tego powodu powinniśmy ich autorów nazywać prorokami? Jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego zwolennicy KU tak słabo wierzą w człowieka chociaż mają dowody na to, że potrafi w myśleniu wyprzedzić swoje czasy, a nie mają dowodów na to, że istoty pozaziemskie przekazują coś niektórym ludziom, gdy oni śpią. Dla mnie wiara w KU jest jednym z przykładów wybierania najmniej prawdopodobnej wersji wydarzeń i odrzucenia wersji najbardziej prawdopodobnej, co pokazuje waga, na której stawiałem odważniki. Oczywiście można się ze mną nie zgadzać i inaczej porozmieszczać odważniki na szalach, chętnie to zobaczę w komentarzach.

sobota, 3 czerwca 2023

Zaludnienie Anglii i Ameryk

 Na stronie

 https://members.optusnet.com.au/pmjaworski/kunauka.naukawksiedze.html

Jest taki wpis:

Przybycie pierwszych ludzi do Anglii

Według Księgi Urantii pierwsi ludzie przybyli do Anglii około 900 tys. lat temu.

„900.000 lat temu kunszty Andona i Fonty oraz kultura Onagara wygasały na Ziemi; ku upadkowi chyliły się kultura, religia a nawet obróbka krzemienia.

Były to czasy, w których duże ilości opóźnionych, mieszanych grup ludzkich przybywały do Anglii z południowej Francji”. [64.2.1,2]

Aż do roku 2005 powszechnie sądzono, że pierwsi ludzie pojawili się w Anglii około 500 tys. lat temu. W roku 2001 rozpoczęto zakrojone na szeroką skalę badania starożytnych stanowisk archeologicznych w Anglii (AHOB project). W ciągu kilku lat zdołano ustalić, że człowiek przybył do Anglii po raz pierwszy około 700 tys. lat temu.

W lipcu roku 2010 brytyjski "Guardian" doniósł, że najnowsze odkrycia archeologiczne przesunęły wstecz datę pojawienia się pierwszych ludzi w Anglii o około 250 tys. lat. "Podczas wykopalisk prowadzonych na północno-wschodnim wybrzeżu Wschodniej Anglii, w pobliżu wioski Happisburgh, archeolodzy odkryli 78 kawałków bardzo ostrego krzemienia, ukształtowanych w prymitywne narzędzia do cięcia i nakłuwania.

Te narzędzia kamienne zostały wykopane z osadów, które jak się uważa, odłożyły się albo 840.000 albo 950.000 lat temu, co sprawia, że są to najstarsze ludzkie artefakty znalezione w Wielkiej Brytanii".

Tak więc według najnowszych danych archeologicznych człowiek przybył do Anglii 840 lub 950 tys. lat temu. Naukowe odkrycia potwierdzają, rok za rokiem, dosłownie na naszych oczach, prawdy głoszone przez Księgę Urantii w ubiegłym wieku.

    Nie wiem skąd autor wziął informację, że „Aż do roku 2005 powszechnie sądzono, że pierwsi ludzie pojawili się w Anglii około 500 tys. lat temu”. Wprawdzie na zalinkowanej przez autora stronie The Guardian w nagłówku czytamy, że „Pierwsi ludzie przybyli do Wielkiej Brytanii 250 000 lat wcześniej niż sądzono”, a dalej napisano, że „Archeolodzy kopiący na plaży w Norfolk znaleźli kamienne narzędzia, które pokazują, że pierwsi ludzie żyli w Wielkiej Brytanii znacznie wcześniej, niż wcześniej sądzono”, to jednak nie napisano tam, że są to przekonania powszechne, a poza tym z tego nie wynika, że tak zawsze sądzono, bo „wcześniej” może odnosić się do czasu stosunkowo nieodległego od omawianych odkryć. W archeologii często jest tak, że współistnieją różne hipotezy, bo brak jednoznacznych dowodów na to, jak było na pewno, czy chociaż dowodów pozwalających na uzyskanie konsensusu. Dowodem tego niech będzie fragment ze strony https://academic.oup.com/book/8674/chapter/154672802

„Wyraźna dyskusja na temat początku neolitu w Wielkiej Brytanii toczy się od nieco ponad wieku, w którym to czasie zaproponowano oszałamiający zakres interpretacji.” 

Fragment ten pochodzi z 5. rozdz. książki Juliana Thomasa „Narodziny neolitycznej Wielkiej Brytanii: relacja interpretacyjna”. Nie widzę powodu, dla którego to samo nie miałoby dotyczyć paleolitu.

    Wracając do The Guardian, to mamy tam takie stwierdzenia:

"Odkrycie, opisane w czasopiśmie Nature , obala od dawna panujące przekonanie, że pierwotni ludzie unikali chłodnej Wielkiej Brytanii – i reszty północnej Europy – na rzecz bardziej gościnnego klimatu śródziemnomorskiego"

„Dopóki nie odkryto i nie opisano stanowiska w Happisburgh, sądzono, że ci pierwsi ludzie niechętnie żyli w mniej gościnnym klimacie północnej Europy, która często wpadała w szpony ciężkich epok lodowcowych”

"Do tej pory najwcześniejsze dowody na istnienie człowieka w Wielkiej Brytanii pochodziły z Pakefield, w pobliżu Lowestoft w hrabstwie Suffolk, gdzie w 2005 r. , Sussex, których wiek szacuje się na pół miliona lat."

    Z tekstu The Guardian wcale nie wynika, że w czasach powstawania KU „powszechnie sądzono, że pierwsi ludzie pojawili się w Anglii około 500 tys. lat temu”, co sugeruje omawiany tekst apologety KU, a tylko wtedy moglibyśmy ewentualnie wnioskować, że KU coś w nauce przewidziała. Tezę o proroctwie/przepowiedni naukowej uzyskano tu polegając na sensacyjnie brzmiącym nagłówku omawianego tekstu (nie pierwszy raz) i manipulowaniu nim. W przypadku tez naukowych należy pamiętać, ze zawsze istnieją na rynku naukowym (albo chociaż w obiegu) różne hipotezy na dany temat i to nawet wtedy, gdy już większość naukowców osiągnęła jakiś konsensus. W dodatku współczesne omówienia najnowszych odkryć odnoszą się z reguły do aktualnie przyjętych teorii, a nie tych sprzed 70-100 lat, o czym należy pamiętać. 


Kwestia zaludnienia Ameryki.

W Księdze Urantii możemy przeczytać, że: 

Około osiemdziesiąt pięć tysięcy lat temu względnie czyste resztki rasy czerwonej przeszły w całości do Ameryki Północnej i krótko potem zatonął przesmyk lądowy Beringa, odcinając ich tym samym od reszty świata. 


Kiedy opuściły Azję resztki rasy czerwonej, względnie czystej, było ich jedenaście plemion, liczących nieco ponad siedem tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci. Plemionom tym towarzyszyły trzy małe grupy, mieszanego pochodzenia, z których największa stanowiła kombinację rasy pomarańczowej i niebieskiej. Te trzy grupy nigdy nie zbratały się w pełni z człowiekiem czerwonym i dość wcześnie poszły na południe, do Meksyku i Ameryki Centralnej, gdzie później dołączyła do nich niewielka grupa ludzi mieszanych, żółtych i czerwonych. Ludy te zawierały małżeństwa między sobą i utworzyły nową, mieszaną rasę, która była mniej wojownicza niż człowiek czerwony czystej krwi. W ciągu pięciu tysięcy lat ta zmieszana rasa rozdzieliła się na trzy grupy, zakładając cywilizacje w Meksyku, Ameryce Centralnej i Ameryce Południowej.  [64:7.5]


    Już wcześniej o tym pisałem, ale przypomnę, że współczesna nauka podaje inną prawdopodobną datę zaludnienie Ameryk. Za Wikipedią:

"Zaludnienie Ameryk – obejmuje ruchy migracyjne gatunku homo sapiens, których skutkiem było zasiedlenie większości ziem Ameryki Północnej i Południowej. Prawdopodobnie odbyły się one po Ostatnim Maksimum Glacjalnym, wzdłuż szlaku prowadzącego z Azji Północno-Wschodniej przez Beringię ponad 15 000 lat temu."


W omawianym tekście czytamy:

Oznacza to, że stosunkowo czystej rasowo migracji z Azji północno-wschodniej towarzyszyły mieszane grupy ludzkie i to one właśnie zaludniły Meksyk oraz Amerykę Centralną i Południową.

Susan Gillespie, profesor nadzwyczajny wydziału antropologii Uniwersytetu Florydzkiego, komentuje to odkrycie „Niedawno przeprowadzono poważniejsze badania zróżnicowanego pochodzenia tych imigrantów, sposobów ich przemieszczania się oraz dat ich przybycia. Daty zaludnienia Ameryk zostały przesunięte wstecz a wraz ze znalezieniem szczątków wczesnych szkieletów, genetyczne/szkieletowe powiązania z ludnością północno-wschodniej Azji stają się niezbyt jasne.


    Też już o tym pisałem, ale przypomnę, że zdanie naukowców na temat pochodzenia różnych kolorów skóry u ludzi ma zupełnie inne wytłumaczenie niż KU. Kolor czerwony (a w zasadzie różne odcienie śniadości, bo wbrew powszechnej opinii Indianie nie są czerwoni) rdzenni mieszkańcy Ameryk nabyli, a nie wynieśli z Azji. W przypadku tej tzw. przepowiedni naukowej mamy próbę wpasowania się w najnowsze odkrycia naukowe, ale to dopasowanie jest pozorne zważywszy na niezgodności między KU a współczesną nauką. Tak naprawdę o czym innym mówi KU i o czym innym nauka.


Źródła:

https://members.optusnet.com.au/pmjaworski/kunauka.naukawksiedze.html

http://www.nhm.ac.uk/hosted_sites/ahob/AHOBI/index_2.html

http://www.channel4.com/history/microsites/T/timeteam/2007_dogger_ancient.html

http://www.ubthenews.com/topics/foxhall_1.htm

http://www.guardian.co.uk/science/2010/jul/07/first-humans-britain-stone-tools

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zaludnienie_Ameryk


poniedziałek, 29 maja 2023

O ateizmie i materializmie w Księdze Urantii

     W Księdze Urantii mamy nie tylko wypowiedzi rasistowskie, ale także piętnjące światopoglądy materialistyczny i ateistyczny.

56:10.4 (646.5) Tym samym materializm, ateizm, jest maksymalną brzydotą, kulminacją skończonego zaprzeczenia piękna.

    Jakby na ten cytat nie patrzeć, z pewnością komplementem w stronę ateizmu nie jest. Powie ktoś, że nie jest to też mowa nienawiści. Tu już bym polemizował. Zacytowane słowa przejawiają brak akceptacji i o ateistycznym światopoglądzie wypowiadają się bardzo krytycznie. To tak, jakby ktoś ogólnie o wierze religijnej powiedział, że to maksymalna brzydota, kulminacja skończonego zaprzeczenia piękna. Tak się nie powinno mówić o żadnym światopoglądzie. Słowne traktowanie kogoś, jako kogoś gorszego, zachęca, daje niejako przyzwolenie, do gorszego traktowania w praktyce. To jest podobna sprawa jak z rasizmem w Księdze Urantii: chociaż dana negatywna wypowiedź nie namawia do dyskryminacji, to  ją niejako usprawiedliwia.

    Spotkałem się ze stwierdzeniem zwolennika KU, że „rozwój duchowy to zbliżanie się do Boga”. Tak rozumiana duchowość wyklucza możliwość, że ateista w ogóle może posiadać jakąś duchowość, nie mówiąc już o tym, że rozwiniętą. Tymczasem zarówno Encyklopedia PWN jak i Słownik Języka Polskiego wyraźnie duchowości nie traktują jako czegoś zastrzeżonego dla osób wierzących. Encyklopedia podaje, że "W czasach nowoż. (zwłaszcza od epoki oświecenia) pojęcia duchowości używa się coraz częściej w sensie pozbawionym bezpośrednich odniesień do sfery rel.; staje się ono często synonimem kultury, zwłaszcza kultury wyższej, a także — w znaczeniu bardziej subiektywnym — mentalności zbiorowej, przede wszystkim mentalności elit intelektualnych danego narodu czy ludu (np. duchowość grecka, duchowość chińska, duchowość japońska)."

Także SJP w dwóch pierwszych punktach w ogóle nie wiąże duchowości ze sferą religijną:

". «odnoszący się do życia wewnętrznego człowieka»

2. «związany z dobrami kulturalnymi lub czyimś systemem wartości»"

    Moim zdaniem zawężenie duchowości do sfery religijnej i odmówienie możliwości jej posiadania przez osobę wierzącą jest przejawem uważania ateistów za kogoś gorszego przynajmniej pod pewnymi względami.


    Kolejny fragment KU:

102:6.10 (1125.5) Materializm zaniża wartość życia ludzkiego; ewangelia Jezusa niezmiernie wzbogaca i nieziemsko wynosi każdego śmiertelnika.

    Jest to kolejny fragment traktujący wierzących (a konkretnie chrześcijan) jako ludzi lepszych od niewierzących (albo chrześcijan). Tymczasem wiara w Jezusa jednych ludzi uczyniła lepszymi, a innych gorszymi. Nie trzeba nikomu przypominać o palonych na stosach innowiercach, krucjatach, wojnach religijnych itp. Czy to znaczy, że wiara jest z gruntu zła? Na pewno nie. To jak z nożem: jedni kroją nim chleb, inni nim zabijają. Do tego dochodzi problem z trudnością w zdiagnozowaniu przyczyny zła: religia może być tylko pozornie tą przyczyną. (Podobnie jest z ateizmem.)

    Nie wiem, w jaki sposób materializm miałby zaniżać wartość ludzkiego życia. Czym się tę wartość mierzy, skoro ją zwiększa pogląd, że życie nie jest pochodzenia czysto materialnego i przypadkowego? Jeżeli dalszą część przytoczonego fragmentu traktować jako odpowiedź, to w zasadzie jest to odpowiedź na nieco inne pytanie, a mianowicie, dlaczego w materialistycznym poglądzie człowiek jest kimś gorszym niż w teistycznym (a konkretnie chrześcijańskim)? Nie widzę powodu, żeby za kryterium wartości człowieka (albo jego życia) przyjmować jego pochodzenie (ziemskie, kosmiczne, nadnaturalne, z in vitro, naturalne…). Człowiek to człowiek skądkolwiek jest.  


Źródła:

https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/duchowosc;3894715.html

https://sjp.pwn.pl/slowniki/duchowo%C5%9B%C4%87.html

sobota, 27 maja 2023

Mała rehabilitacja Księgi Urantii

    W poprzednich postach o rasizmie w Księdze Urantii swoje tezy oparłem na fragmentach, które nie oddają całego spektrum poglądów na mieszanie ras w niej zawartych. Przekaz 86, rozdz. 6 pokazuje KU od nieco lepszej strony. Dlaczego tylko trochę lepszej? Ponieważ i tu mamy stwierdzenia rasistowskie (szczególnie względem tzw. rasy czarnej) i niepochlebnie wyrażające się o mieszaniu ras. A dlaczego lepszej? Ponieważ są tu fragmenty, które łagodzą rasistowskie wypowiedzi i pozytywnie wypowiadają się o niektórych przypadkach mieszania ras, czyli nie jest tak, że KU całkowicie i kategorycznie zabrania mieszania ras. To, czy szklanka jest do połowy pusta, czy pełna, pozostawiam indywidualnej ocenie czytelników.

    Na początek taki fragment:

Wczesne i pierwotne, kolorowe ludy ewolucyjne mają dziś tylko dwie reprezentujące je rasy pozostałe na świecie, człowieka żółtego i czarnego; ale nawet te dwie rasy posiadają znaczne domieszki wymarłych ludów kolorowych. Chociaż tak zwana rasa biała jest w znacznym stopniu potomstwem pradawnego człowieka niebieskiego, jest ona bardziej czy mniej zmieszana ze wszystkimi innymi rasami, tak samo jak człowiek czerwony w Amerykach. (82:6)

 

    W powyższym cytacie zawarte są dwie myśli: 1) wszystkie rasy są w jakimś stopniu mieszanką różnych ras, 2) rasa biała jest szczególna, bo chociaż zawiera domieszki innych ras to pochodzi od człowieka niebieskiego (rasa najlepsza). Widać tu wyraźnie wyróżnienie rasy białej.

 

    Kolejny cytat, który wciąż każe KU postrzegać jako książkę zawierającą rasistowskie poglądy, to ten mówiący o mieszanych związkach białych z czarnymi:

 

Mieszanie rasy białej i czarnej nie jest zbytnio pożądane, gdy się bierze pod uwagę bezpośrednie rezultaty, jednak wynik tego mieszania, mulat, nie jest aż tak bardzo niepożądany, jak go traktują uprzedzenia społeczne i rasowe.
    Warto tu dodać, że jest to odzwierciedlenie poglądów Sadlera w kwestii małżeństw mieszanych białych i czarnych. W książce „The Truth About Heredity” o takich małżeństwach napisał, że "jest godne ubolewania, gdy jedna z ras jest gorsza od drugiej, co jest faktem biologicznym w odniesieniu do rasy białej i murzyńskiej w tym kraju". Pozytywne w zacytowanym fragmencie KU jest napiętnowanie uprzedzeń rasowych i społecznych. Wprawdzie brzmi schizofrenicznie w towarzystwie wypowiedzi będących wyrazem takich uprzedzeń, ale lepsze to niż nic.

 

Kolejnym fragmentem z rodzaju „lepsze to niż nic” jest fragment o mieszaniu białych z żółtymi i czerwonymi:

Mieszanie wzajemne wyższych odmian rasy białej, czerwonej i żółtej może natychmiast powołać do życia wiele nowych i biologicznie wartościowych cech. (82:6)

    Zapachniało tolerancją, ale należy tu zwrócić uwagę, że podano pewien warunek: dotyczy to wyższych odmian poszczególnych ras. Generalnie wpisuje to się w lansowaną przez KU eugenikę (znowu zbieżność z poglądami Sadlera). Dla KU najważniejsza jest jakość rasy oraz jakość ludzi w poszczególnych rasach, jakby to miało jakiś związek z rozwojem duchowym, który tak ważny jest dla KU i jej wyznawców. Dążąc do poprawy jakościowej gatunku KU po drodze gubi dobro pojedynczego człowieka. Nie wiem, jak religia, która powołuje się na Jezusa głoszącego, że najważniejszym przykazaniem jest miłość bliźniego może na pierwszym miejscu stawiać dobro gatunku. Co to za rozwój duchowy, który po drodze gubi to, co najważniejsze, czyli człowieka?

    Nasuwają tu się też inne pytania, nad którymi zwolennicy KU powinni się zastanowić. Jaki jest związek możliwości rozwoju duchowego typu religijnego (ale nie tylko, tego „świeckiego” też) z rasami, inteligencją itp.? Bo ja go nie widzę, a KU najwyraźniej widzi. Dlaczego warunkiem (albo chociaż predysponowaniem do) duchowości miałaby być przynależność do określonej rasy, inteligencja, umiejętność tworzenia wysoko rozwiniętych cywilizacji itp.? Dlaczego w rozwoju duchowym miałyby przeszkadzać jakieś ułomności natury cielesnej, na przykład niskie IQ? Sądząc po sondażach to wykształcenie, cywilizacja dająca ludziom poczucie bezpieczeństwa itp. powodują zmniejszenie potrzeb religijnych (przynajmniej zinstytucjonalizowanych), a brak wykształcenia i bieda sprzyjają religijności, więc to, do czego według KU powinni dążyć ludzie (rozwój gatunku ludzkiego, cywilizacji itp.) może spowodować skutek odwrotny. Mam wrażenie, że zarówno autorzy KU jak i wyznawcy tej księgi nie przemyśleli sobie wszystkiego do końca.

 

    Na koniec jeszcze jeden cytat, który usprawiedliwi tytuł dzisiejszego wpisu:

82:6.11 (921.1) W końcu, prawdziwe zagrożenie gatunku ludzkiego polega raczej na nieograniczonym rozmnażaniu się niższych i zdegenerowanych mutacji różnych cywilizowanych narodów, niż na jakimkolwiek domniemanym niebezpieczeństwie krzyżowania międzyrasowego.

 

Źródła:

https://www.urantia.org/pl/ksiega-urantii/przekaz-82-ewolucja-malzenstwa

https://culteducation.com/group/1289-general-information/29190-cults-conspiracies-and-the-utterly-bizarre-history-of-sleepytime-tea.html

https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/duchowosc;3894715.html

https://www.ekai.pl/dyrektor-cbos-sekularyzacja-nie-wyhamuje

https://wpolityce.pl/polityka/397466-europa-ciagle-chrzescijanska-niepokojacy-raport-o-religijnosci-zachodu-zaawansowana-sekularyzacja-postepuje


wtorek, 23 maja 2023

Göbekli Tepe, Sumerowie i jonosfera wewnętrzna

 

Zaczniemy od Göbekli Tepe i Sumerów.

"Dotychczas wierzono, że cała ludzkość prowadziła tryb życia zbieraczy-łowców aż do czasów rolnictwa, mniej więcej 8 tys. lat temu. Aczkolwiek ostatnio przesunięto te datę do 12 tys. lat temu,

[…]

Księga Urantii wyjaśnia historię cywilizacji, w pełni zgodnie ze skądinąd kłopotliwymi odkryciami, takimi jak Göbekli Tepe."

https://members.optusnet.com.au/pmjaworski/kunauka.naukawksiedze.html

Dalsze cytaty KU oraz apologetycznych omówień rónież pochodzą z tej strony.

    Göbekli Tepe nie jest kłopotliwym odkryciem. Zwolennicy KU lubią powoływać się na artykuły prasowe, ale artykuły prasowe lubią sensacje i wszystko podają w takim tonie. Tymczasem w kwestii Göbekli Tepe możemy przeczytać w Wikipedii, że:

"Według Rémi Hadada, w ostatnich latach „entuzjazm interpretacyjny, który miał na celu postrzeganie Göbekli Tepe jako regionalnego centrum ceremonialnego, w którym okresowo zbiegały się populacje koczownicze, ustępuje miejsca wizji, która jest bardziej zgodna z tym, co wiadomo o innych dużych przed-ceramicznych."
    Co do datowania to Wikipedia informuje, że:
"Późniejsze badania doprowadziły do ​​istotnej rewizji schmidtowskiej chronologii, w tym do porzucenia teorii, jakoby wypełnienie konstrukcji pochodziło skądinąd, oraz uznania, że ​​na bezpośrednie daty na tynkach wpływ maefekt starego drewna. ​​Wraz z nowymi datami radiowęglowymi ustaliło to bezwzględną chronologię tego miejsca na okres od 9500 do 8000 pne– późne PPNA i PPNB."
    Datowanie odkryć archeologicznych się zmienia. Na przykład Arthur Evans w latach  1899–1905 badał Knossos i wyliczył, że miasto powstało około 8000 lat p.n.e. Współcześnie Knossos datuje się na 7000-6500 pne. Jak widać w czasach powstawania KU można było powstanie miast sytuować czasowo wcześniej niż współcześnie, więc ewentualne odkrycia dające wcześniejsze daty będą zgodne z ówczesnymi poglądami, czyli nie będzie powodu, żeby to traktować jako proroctwa.

"Książka twierdzi, że rozwój cywilizacji na Ziemi nie przebiegał jednolicie na wszystkich jej obszarach. Nawet w kolebce cywilizacji, Mezopotamii (Göbekli leży w Mezopotamii północnej) żyły w tym samym czasie plemiona niezwykle zaawansowane i bardzo prymitywne."

Po pierwsze Göbekli Tepe leży w południowo-wschodniej Anatolii (dzisiejsza Turcja), a Sumerowie swoją cywilizację stworzyli w południowej Mezopotamii (dzisiejszy południowo-środkowy Irak).

Po drugie nigdy nie słyszałem tezy, że rozwój cywilizacji przebiegał jednolicie, a nawet to, co nazywa się „rewolucją neolityczną”, trwało tysiące lat i przebiegało w różnym tempie, o czym archeolodzy doskonale wiedzieli i przed odkryciem Göbekli Tepe. Tak samo wiedzieli, że odkrycie rolnictwa (a więc pierwsze stałe osady) miały miejsce w tzw. Żyznym Półksiężycu (tam też leży omawiane stanowisko archeologiczne).

"Być może właśnie te, zaawansowane plemiona zbudowały Göbekli Tepe a nie prymitywni zbieracze-łowcy. To ten niebieskooki i jasnowłosy lud żył w Mezopotamii i przyległych regionach od mniej więcej 37 tys. lat temu, zanim wyniósł się stamtąd zupełnie, przeważnie do Europy, a jego miejsce zajęły plemiona arabskie, około 2 tys. lat p.n.e."

Nikt nie wie, jak wyglądali Sumerowie (sami siebie nazywali „czarnogłowymi”), nie ma też pewności skąd przybyli i jaki udział w tej cywilizacji miała ludność miejscowa. Jednak większość historyków uważa, że miało to miejsce między ok. 5500 i 4000, a Sumerowie przybyli z zewnątrz, prawdopodobnie z Azji Zachodniej, może z Tybetu. Hipotez jest wiele, ale dlaczego potwierdzenie którejś z nich (gdyby nastąpiło) mielibyśmy uznać za proroctwo?, Nie widzę takiego powodu.

Gdzie się podziali Sumerowie? Prawdopodobnie rozpłynęli się w ludności semickiej (to właściwsze określenie niż „arabskiej”), która podbiła Sumer. (Upadku tej cywilizacji upatruje się też w zmianach klimatycznych.) Być może część Sumerów przetrwała na mokradłach dolnej niziny mezopotamskiej jako Madanowie.


Jonosfera wewnętrzna

Najniższe osiem do dziesięciu kilometrów ziemskiej atmosfery to troposfera; jest to strefa wiatrów i prądów powietrznych, które stanowią o zjawiskach pogody. Ponad tą strefą jest jonosfera wewnętrzna a wyżej, ponad nią – stratosfera. [58.2.6]

    "W latach trzydziestych dwudziestego wieku Harlan Stetson publikował swoje artykuły w „The Scientific Monthly”. Ciekawostką może być to, że niektóre oświadczenia zawarte w Księdze Urantii są niemalże „skopiowane” z artykułów Stetsona. Jednak, kiedy Stetson pisze o jonosferze leżącej ponad stratosferą, Księga Urantii niejako koryguje i przekształca jego stwierdzenia, wprowadzając dodatkowy termin „jonosfery wewnętrznej” leżącej pod stratosferą. W świetle ostatnich odkryć niebieskich fontann i podobnych zjawisk związanych z jonizacją atmosfery, rozciągających się od troposfery i wkraczających aż w jonosferę, być może niektóre warstwy atmosferyczne będą wymagały pewnego redefiniowania."

    Na początek uściślenie. Troposfera znajduje się od powierzchni Ziemi do 6-20  kilometrów w zależności od szerokości geograficznej i pory roku. Jonosfera jest to zjonizowana warstwa atmosfery, w dużej mierze zawiera plazmę. Warto to zapamiętać ponieważ na dowód poprawności KU jej zwolennicy wskazują tzw. Blue Jets, które są jedynie krótkotrwałymi zjawiskami przebicia elektrycznego występującymi znacznie powyżej wysokości normalnych wyładowań atmosferycznych i chmur burzowych, czyli nie jest to stabilna warstwa atmosfery, jaką by musiała być, żeby można ją było nazywać jonosferą.

    Harlan Stetson to nie jest jedyna postać, która mogła odegrać rolę przy powstawaniu tekstu KU o jonosferze. W latach dwudziestych XX wieku niejaki CTR Wilson uważał, że wysoko nad dużymi burzami powinno nastąpić przebicie elektryczne. Czy z tego powodu oraz późniejszego zaobserwowania Blue Jets  mamy go nazywać prorokiem? Nie sądzę, żeby się na to zgodzili apologeci Księgi Urantii.

    Korzystając z tych dwóch źródeł (Harlan Stetson i CTR Wilson) autorzy KU jak najbardziej mogli wykoncypować swoje twierdzenia o wewnętrznej atmosferze. Do tego Stetsona ewidentnie plagiatowano, czemu nie zaprzeczają sami zwolennicy KU. Dlaczego pozaziemskie źródło miałoby plagiatować Stetsona? Doprawdy nie wiem. Przecież o wiele bardziej byłoby wiarygodne, gdyby po swojemu opisało rzekomą jonosferę wewnętrzną.


 Źródła:

https://members.optusnet.com.au/pmjaworski/kunauka.naukawksiedze.html

https://en.wikipedia.org/wiki/G%C3%B6bekli_Tepe

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jonosfera

https://en.wikipedia.org/wiki/Upper-atmospheric_lightning

Helena Petrovna Blavatsky, Helena Bławatska (1831 – 1891) to rosyjska mistyczka, współzałożycielka Towarzystwa Teozoficznego, czołowy teore...